|
|
|
|
|
|
|
| |
Kliknij w zdjęcie, jeśli chcesz je powiększyć
Październik 2007. Na Wyszehradzie w Pradze, za mną Hrad. Foto Petr Hlousek (Pravo).
|
|
|
|
|
|
|
|
To moje ulubione okno w Pradze. Widok z salonu u pani Heleny Stachovej, tłumaczki mojego "Gottlandu" na czeski. Dwa razy do roku opiekuję się jej mieszkaniem z ogrodem. I to są najlepsze moje wakacje.
|
|
|
|
|
|
|
| |
Maj 2000. Z Heleną Vondraczkovą fotografujemy się dla Vivy. Od tego pobytu spadła na mnie "laska nebeska" i zacząłem interesować się Czechami.
|
|
|
|
|
|
|
| |
Jesień 2002. Moi rodzice pod moim bilbordem. Reklamowałem (z taką nalaną twarzą) najlepsze pismo reporterów w Polsce "Duży Format".
|
|
|
|
|
|
|
|
Sierpień 2007. Przed wejściem do miejsca, gdzie czuję się najlepiej. (Fot. Jan Brykczyński, www.wiadomości24.pl)
|
|
|
|
|
|
|
| |
Marzec 1996. Talk-show "Na każdy temat". Z Hanką Bielicką i reżyserem programu Witoldem Orzechowskim.
|
|
|
|
|
|
|
| |
Jesień 1995. Typowe zdjęcie z mojej ery tv. To było robione na okładkę "Tele Tygodnia".
|
|
|
|
|
|
|
| |
Listopad 1998. Po nagraniu programu z Richardem Chamberlainem ("Ptaki ciernistych krzewów") i Joanną Janikowską, jedną ze stu najpiękniejszych dziewcząt w historii amerykańskiego "Playboya" (był taki plebiscyt).
|
|
|
|
|
|
|
|
Okno mojego gabinetu latem.
|
|
|
|
|
|
|
| |
Justyna Wodzisławska, moja przyjaciółka i ulubiona redaktorka (właściwie redaktor-prokurator), pilnowała "Gottlandu" i mnie, żebym nie wycofał książki z druku. Polecam!
|
|
|
|
|
|
|
| |
Moi przyjaciele: Wojtek Tochman, pani Hania Krall i Margot Carlier (tłumaczka książek całej naszej trójki na francuski); ująłem ich u Wojtka w domu. Wrzesień 2007.
|
|
|
|
|
|
|
|
Z moją serdeczną przyjaciółką Zosią Czerwińską na promocji "Gottlandu". Październik 2006. Nigdy nie zapomnę zdania, które mówi więcej o naturze człowieka niż wszystkie rozprawy o współczesnym społeczeństwie. Zdanie to napisała Zosia, a brzmi ono: "Najlepsze miejsce na namiot jest zawsze trochę dalej".
|
|
|
|
|
|
|
| |
Koniec XX wieku - Federica Della Casa Marchi ("spolszczana Włoszka"), Ania Aniołkowska (moja była ulubiona asystentka produkcji w tv) i moi rodzice na warszawskiej Starówce.
|
|
|
|
|
|
|
|
24.05.1997. Podwieczorek z p. Gustawem Herlingiem-Grudzińskim na u Ireny i Jurka Morawskich w Warszawie.
|
|
|
|
|
|
|
| |
W Instytucie Polskim w Wiedniu 28.05.08 miałem wieczór autorski z niemieckojęzycznym "Gottlandem". Czeski artysta z Wiednia, Abbe Libansky ozdobił salę starymi płytami Gotta (pełno ich w Wiedniu na bazarach) i piórami gęsi. Czy to Husak Gustaw (po czesku husak to gąsior) posiadł Gotta? Na zdjęciu aktorka i tłumaczka, Liliana Niesielska, która rewelacyjnie czytała fragmenty książki. Chapeau bas! (Fot. Jaga Hafner)
|
|
|
|
|
|
|
| |
Praga, Smichov, 29.06.08, to ja tam zaglądam... Rzeźba Davida
Černego. Ma swojego prezydenta w d. W środku odbytu bowiem leci wideo, na którym prezydent Klaus jako stara kobieta karmi dyrektora Galerii Narodowej, Milana Knižaka (drugą starą kobietę).
|
|
|
|
|
|
|
| |
29.06.08 w Libercu. Zwiedzamy przystanek autobusowy Przy Murze - rzeźbę Davida Černego. On podpiera nogę, a ja sobie siedzę. Na stole, od którego właśnie odeszły olbrzymy, stoją rzeczy związane z historią Liberca.
|
|
|
|
|
|
|
| |
Pchamy samolot Davida Černego do stacji benzynowej na lotnisku w Pradze, mamy nim lecieć do jego rzeźby w Libercu - czyli do stołu na zdjęciu powyżej. A fotografuje nas Michał Mutor z Gazety.
|
|
|
|
|
|
|
| |
Na promocji czeskiego komiksu o Aloisie Nebelu w Czeskim Centrum w Warszawie, marzec 2007. Z Justyną Wodzisławską i Joanną Hornik-Grabowiecką (po lewej). Pół Czeszka, pół Polka, polecam Joannę zawsze jako nauczycielkę czeskiego. I nie było reklamacji :) Bywa moją konsultantką czeskiego i tłumaczką niektórych tekstów. Kontakt:
http://skyesp.com/page05.html i http://skyesp.com/page03.html
Fot. Jacek Buller
|
|
|
|
|
|
|
| |
Podczas wieczoru na temat "Gottlandu" w siedzibie wydawnictwa Suhrkamp w Berlinie (25.09) powiedziałem na koniec publiczności, że muszę ją sfotografować, żeby rodzina mi uwierzyła, że ktokolwiek przyszedł na spotkanie ze mną. Potem pojechałem do Lipska, gdzie jeden czytelnik powiedział, że widzi w tej książce pychę Polaka wobec Czechów. Ale inni czytelnicy zaraz zaprotestowali.
|
|
|
|
|
|
|
|
W Dreźnie (29.09) w Stadtmuseum było mniej osób - ale mieliśmy jakiś miły rodzaj postsocjalistycznego porozumienia. Poza tym, że musiałem tłumaczyć coś, czego nie tłumaczę w Polsce. Na pytanie (stałe), czym się różnią Czesi od Polaków, odpowiedziałem (stale), że kiedy umarła siostra Łucja z Fatimy w Polsce pisano: "Zmarła siostra Łucja, która rozmawiała z Matką Boską", a w Czechach: "...siostra Łucja, która podobno rozmawiała z Matką Boską". Publiczność w Dreźnie zapytała: "A kim była ta siostra?". Okazało się, że nikt o niej nie słyszał.
|
|
|
|
|
|
|
|
Bara Prochazkova - dziennikarka czeska, prowadziła moje spotkania w Niemczech, błyskotliwa, dowcipna (ale nie chce pracować w tv) i co wieczór zaczynała: "Co napisałby Pan na widokówce z krainy "Gottland"?
|
|
|
|
|
|
|
|
W (na?) pomniku Holocaustu w Berlinie. Genialny prosty pomysł. Jak upamiętnienie Jana Palacha pod Muzeum Narodowym w Pradze, jak upamiętnienie akcji palenia książek w maju 1933 przy wydziale prawa na Unter den Linden. W Polsce pomniki są tak przewidywalne...
|
|
|
|
|
|
|
|
W Schwules Museum na Kreutzbergu - najciekawszy eksponat. Akurat pod koniec września 08 trwała wystawa o twórczości lesbijek. Jestem pod wrażeniem "talentu skojarzeń" autorki tej pracy.
|
|
|
|
|
|
|
|
Moje śniadanie w hotelu w Dreźnie (31.10.08) jeden z najprzyjemniejszych momentów, zwłaszcza, że cała ściana pokoju hotelowego na 11 piętrze była oknem.
|
|
|
|
|
|
|
|
Na Festiwalu Opowiadań we Wrocławiu (11.10.08). Rynek. Nas dwóch i Oleksandr Irwanetz, ukraiński pisarz, mój serdeczny kolega, przy którym nie da się mieć depresji.
|
|
|
|
|
|
|
| |
Zdjęcie, które ostatnio zrobiło na mnie wrażenie. Palce
(najoryginalniejsze, jakie w Warszawie znamy) mojego serdecznego kolegi
Ryśka W. sfotografował ciekawie fotograf Grzegorz K. Jego strona to: www.indywidualista.com. Grzegorz się charakteryzuje tym, że od 10 lat porusza się wyłącznie auto-stopem nawet po Warszawie.
|
|
|
|
|
|
|
|
13 marca 2009, ponieważ nie jestem przesądny, pojechałem do Chełmka, gdzie miało miejsce odsłonięcie pomnika książki "Gottland" (zupełnie nie wiem, jak nazwać instalację/obiekt studentki szkoły artystycznej z Cieszyna) Magdaleny Magdziarz.
|
|
|
|
|
|
|
|
Betonowe płyty chodnikowe Magdalena Magdziarz zadrukowała tekstem z pierwszego rozdziału "Gottlandu" - "Ani kroku bez Baty". Płyty, po których jednak chyba nie będzie można chodzić nawet w butach Baty, znajdą się w Domu Baty, bo Chełmek dzięki m.in. dyrektorowi tamtejszego domu kultury, Waldemarowi Rudykowi, postanowił wrócić do swoich przedwojennych tradycji.
|
|
|
|
|
|
|
|
Wiosna 2009 jest już gotowa wedrzeć się do mojego przedpokoju. Ale po to mam drzwi, by ją powstrzymać, prawda?
|
|
|
|
|
|
|
|
Koniec marca i połowa kwietnia w Pradze; tu na obiedzie z tłumaczką "Gottlandu" p. Heleną Stachovą w restauracji na Petrzinie. Dokarmiliśmy kota.
|
|
|
|
|
|
|
| |
Kto czytał o mojej idei okna na blogu, będzie wiedział.
Tej wiosny w Pradze (09) trzy tygodnie pracowałem i spałem sobie przy tym oknie na granicy Vinohrad i Żiżkova, męcząc się nad następną "czeską" książką.
|
|
|
|
|
|
|
|
Moi rodzice na 1 maja 09 u mnie. Najczęściej pokazuję im jakie cuda można znaleźć w internecie i usuwamy nieznośną ciężkość bytu przy pomocy mojego barku.
|
|
|
|
|
|
|
|
Znalazłem okładkę, którą mnie zaszczycił miesięcznik literacki "Lampa" i rysowniczka Endo, i wklejam.
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|

 Dziecko ma już rok!
Wrzenie świata ma rok. 10.09.10 otworzyliśmy księgarnię i mam nadzieję, że jej nie zamkniemy. W dzisiejszym warszawskim "Co jest Grane" (w dziale...
|
|