Białe to jest czarne




Propozycja przyszła z najmniej oczekiwanego miejsca. Szanowny Panie Redaktorze! - ukłoniła się redakcja "Przeglądu Powszechnego", miesięcznika poświęconego sprawom religijnym, kulturalnym i społecznym. "Wakacyjny numer "PP" pragniemy poświęcić zagadnieniom literackim. Oprócz tekstów poświęconych literaturze, planujemy również zamieszczenie ankiety, w której chcielibyśmy zadać osobom z różnych środowisk pytanie: "Jakie znaczenie w Pani/Pana życiu ma literatura piękna?" Pomyśleliśmy, że bardzo dobrze byłoby gdyby i Pan zabrał głos w naszej ankiecie.

Zabrałem:

     Kiedy miałem 17 lat, z "Życia przed sobą" Emila Ajara dowiedziałem się, że czasem białe to jest czarne, które się ukrywa, a czarne to białe, które dało się nabrać.
    Kiedy miałem 21 lat, z "Trudności ze wstawaniem" Hanny Krall dowiedziałem się, że ludzie może i nie są źli, tylko bardzo się boją.
    Kiedy miałem 22 lata, ze "Śniadania mistrzów" Kurta Vonneguta dowiedziałem się, że można być celowo głupim ("Patty Keene celowo była głupia...").
    Kiedy miałem 26 lat, z "Papugi Flauberta" Juliana Barnesa dowiedziałem się, że dla pisarza najłatwiejsze jest gratulowanie swojemu społeczeństwu bicepsów.
    Kiedy wciąż miałem 26 lat, z "Rozmów z Isaakiem Bashevisem Singerem" Richarda Burgina dowiedziałem się, że wielkość Biblii polega na tym, że nie dowiemy się, co jakiś człowiek myślał; zawsze jest w niej mowa tylko o tym, co zrobił.
    Są to wszystkie myśli, które zapamiętałem z moich młodzieńczych lektur, bez zapisywania ich. Nie wiem, dlaczego pamiętam do dziś właśnie te, a nie inne. (Psychoanalityk by wiedział).
    Kiedy skończyłem trzydzieści lat, nastąpiła zmiana. Jeśli już jakieś zdanie - z lektur, które przeczytałem - podoba mi się, muszę je najpierw zapisać, a potem powtórzyć kilka razy na głos, co prawdopodobnie świadczy o tym, że literatura mnie już nie kształtuje spontanicznie.
    Jedną z ciekawszych myśli, jaką zapisałem sobie po czterdziestce była ta, znaleziona przez przypadkowe kartkowanie "Podróży z Herodotem" Ryszarda Kapuścińskiego (kilka lat po przeczytaniu książki w całości oczywiście). Brzmi ona: "Wszyscy o wszystkim mało wiemy".
    To proste, właściwie dość oczywiste zdanie, przyniosło mi ulgę. Sprawiło, że przestałem się napinać i od tego momentu postanowiłem być człowiekiem bez pretensji. Taki widzę wpływ literatury na moje życie.
    (Zaproponowałem moim dwóm kolegom, z którymi założyłem Instytut Reportażu, żeby zdanie to było naszym mottem i hasłem piarowym. Nasz Instytut Reportażu ma za zadanie wmawiać, zwłaszcza młodym ludziom, że od literatury coś w życiu zależy. A przede wszystkim, że: dużo zależy od tej literatury, która nie jest zmyślona i która nie imituje życia).



Data publikacji: 2010-05-12

Komentarze

2010-05-18 - olabu

zanim skomentujemy, czy biale jest czarne, to prosim vas o jakis komentarz do:
http://www.ceskatelevize.cz/ivysilani/210522161600009-vsechnoparty/obsah/105779-mariusz-szczygiel/
bo po czesku ne rozumemy;)



2010-05-21 - Karol K.

Zawsze mnie zastanawiało, skąd w Gottlandzie tyle fajnych cytatów, nie dotyczących Czech ale zwłaszcza w opowiadaniu o Bacie - takich odnośników literackich. Pozdrawiamy z żoną.



2011-07-07 - Ewa Czerny

Panie Mariuszu Drogi, udowodnił Pan dzisiaj, że "Wszyscy o wszystkim mało wiemy" - książka Hanny Krall "Trudności ze wstawaniem" znika z antykwariatów i aukcji w mgnieniu oka :) Sama czekam na odpowiedź czy egzemplarz przeze mnie zamówiony jest dostępny ;)
"Wszyscy o wszystkim mało wiemy" - ale pragniemy wiedzieć więcej!
Dowodem na to jest zamieszanie w świecie księgarskim wywołane przez Pana:)
Serdecznie pozdrawiam



Dodaj komentarz



Dziecko ma już rok!

Wrzenie świata ma rok. 10.09.10 otworzyliśmy księgarnię i mam nadzieję, że jej nie zamkniemy. W dzisiejszym warszawskim "Co jest Grane" (w dziale...


© 2006 Copyright by Mariusz Szczygieł. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie bez zgody autora zabronione.
Seo-CMS ®    Designed by Adicom

statystyka