Dziś zmarła moja serdeczna koleżanka, osoba bliska mi od
27 lat.
Była piosenkarką, która pojawiła się w Polsce w 1982
roku, wróciła z Ameryki mimo stanu wojennego i mimo że proponowano jej tam
pracę solistki w dużym chórze.
Pierwszy raz usłyszałem o niej w Lecie z Radiem
(miałem 16 lat) i powiedziano, że przyszła nowa gwiazda, która ma włosy w
siedmiu kolorach (stan wojenny, przaśny PRL, więc można sobie wyobrazić jak to
podziałało na moją i nie moją wyobraźnię). Nowa gwiazda podczas całego wywiadu w ogóle się nie
odezwała. Ani słowem. Mówił tylko jej kompozytor, Bernard Sołtysik. To był
najbardziej awangardowy wywiad, jakiego byłem świadkiem w życiu. Być w radiu i
się nie odezwać. Wydało mi się to wtedy jednocześnie ekstrawaganckie, niedopuszczalne i zarozumiałe. (Nie
przyszło mi do głowy, że może być nieśmiała). Wyemitowano po raz pierwszy jej piosenkę „Jeszcze godzin tyle”
(z repertuaru Pat Benatar). Dowiedziałem się, że
wokalistka tak jak Pat, gra na skrzypcach elektrycznych. Od tego dnia
zapamiętałem na zawsze jej pseudonim
GAYGA.
Najciekawszy jednak był ten utwór o Marynie, która nie idzie do kościoła. Jeśli macie czas tylko na jedną piosenkę, to posłuchajcie tej:
Utwór, który do nikogo ani niczego się nie wdzięczy. Z dzisiejszej perspektywy kompozycja, aranżacja i wykonanie - dla mnie - bronią się na 100%.
Postanowiłem napisać dla niej tekst piosenki.
Napisałem, a ona w jakimś wywiadzie prasowym go zacytowała. Nie podała
wprawdzie mojego nazwiska, ale powiedziała, że ten list ZAWSZE nosi ze sobą i
dostała go od 16-letniego chłopca.
Wyobrażacie sobie jak na mnie podziałało to
„zawsze”.
Tekst był w stylu lat 80:
Ekstaza,
miłosna ekstaza,
poprzez
mózg mi się wsadza
do
serca do jelit do oka
widzę
nagle smoka
w
kształcie breloka
Zaraza,
punkowa zaraza
Poprzez
usta mi się wsadza
do
głowy, do rąk, do kolanka
widzę
nagle punka
łysego
z ranka.
Mniej więcej tak wyglądał i oczywiście Gayga nigdy
go nie nagrała.
Moją ulubioną piosenką Krysi (potem dowiedziałem
się, że jest ze Śląska, dokładnie z Siemianowic, urodziła się w Będzinie,
skończyła wyższe studia, jest wykształconą instrumentalistką i nazywa się
Krystyna Stolarska) stało się „Chodzę, stoję, siedzę, leżę”
Świetny teledysk jak na tamte czasy, nagrany w
katowickim Spodku. Wiem od Grzegorza Ciechowskiego, że bardzo podobała mu się
ta piosenka. Gaydze zresztą pomagała scenicznie trochę partnerka Grzegorza,
Małgosia Potocka. Współpracował z Gaygą w latach 80. (a potem z Korą Jackowską)
kanadyjski tancerz i choreograf, Richard Boulez, który w „Chodzę, stoję…”
występuje (to ten łysy). On nosił kartki na mięso przy pasku na rozporku, ona
na szyi. „Polityka” napisała wtedy, że to pogarda dla ludu pracującego.
Z drugiej strony trzeba to przyznać, że przez jakiś czas była w mainstreamie („Telewizyjna
Lista Przebojów”, gdzie np. "Ja, ruchomy cel" czy "Graj, nie żałuj strun" wygrywała obok Lady Pank, Lombardu, Maanamu czy Maryli
Rodowicz), jednak nigdy nie była zaakceptowana przez środowisko muzyków
rockowych Warszawy, nigdy nie znalazła się na Liście Przebojów Trójki u Marka Niedźwieckiego, chociaż nagrywała w studiu Trójki. Moim
zdaniem musiało chodzić o coś innego niż wartości muzyczne. Dziś widzę, że nie
była ani bardziej ani mniej autentyczna od Wandy i Bandy czy Kombi. Nie była
ani lepsza, ani gorsza. Była inna. Szczerze mówiąc te pierwsze piosenki, które
tutaj podlinkowałem bardzo mi się podobały. One nie miały tej łatwości w sobie, jakie miały kawałki innych wykonawców.
Zaprzyjaźniliśmy się.
Byłem w trzeciej klasie liceum, kiedy nadszedł list od fan-klubu Gaygi z... elektrowni Jaworzno II (chyba II, bo były trzy elektrownie). Chłopak o ciekawym nazwisku (Rajski, Henryk) napisał, że skoro układam dla niej teksty, to zapraszają mnie do fan-clubu. Znamy się z Henrykiem do dziś, jest masażystą w Olkuszu, o Gaydze wie wszystko; napisałem nawet kiedyś o nich reportaż do "Na przełaj" pt. "Paź królowej", bo to najbardziej oddawało ich relację.
Sam około 1987 r. zrobiłem z Gaygą taki ekscentryczny
wywiad do „Na przełaj”, w którym powiedziała, że nie musi mieć chórków, bo przy
swojej skali głosu jest w stanie sama nagrać sobie wszystko, byleby starczyło
ścieżek na taśmie (czy dziś ktoś wie, o co chodzi?) i że Madonna zaczęła nosić
obrożę na szyi pół roku po niej. Była to czerwona obroża dla psa, nabijana nitami - w PRL miała swoje symboliczne znaczenie. Oczywiście nie sądzę, że Madonna wiedziała o
istnieniu Gaygi, ale fakt jest faktem. Ten wywiad miał tytuł „Kobieta jak
żyletka”.
Była bardzo dobrze przyjmowana poza Polską, gdzie nie miało znaczenia, że wróciła do komunistycznego kraju w stanie wojennym (co tu mam wrażenie - miało).
Kiedy wystąpiła w Wietnamie (gdzie w Hanoi na budynku teatru, w którym występowała z zespołem wymalowano jej podobiznę 10-metrowej wysokości, a w hotelu oddano całe piętro do dyspozycji) pozostawiła po sobie takie recenzje:
Na scenie pojawiła się Gayga, jej głos jest raz jak wicher, raz jak pożar, raz się przedłuża i wznosi tak jak chce, aby sięgnąć księżyca i gwiazd, jej blond włosy rozpuszczone są jak strumyk płynący ze źródeł. Można powiedzieć, że wtedy jej dusza wyszła z ciała, dusza i ciało oddzieliły się, a głos scalił się z duszą dla zdobycia wysokiego szczytu wzruszenia.
Tak pisało się w socjalistycznym Wietnamie. Jak widać, w komunizmie istniały też dusze.
Chyba w 1987 r. wystąpiłem w jej teledysku, do
piosenki „Piekło-niebo” którą nagrała z muzykiem Lombardu, Zbigniewem Forysiem.
Nagrywaliśmy na terenie parku rozrywki w Chorzowie. Przemazuję się tam przez
ekran z tornistrem na plecach. Tak Gayga mi się odwdzięczyła za nienagraną
piosenkę „Ekstaza zaraza”. To pierwsze moje wystąpienie w telewizji (na 7 lat
przed pierwszym odcinkiem „Na każdy temat”); miałem wtedy 20 lat.
To już był utwór pod publiczkę, mniej ostry, taki na
Opole, żeby się mamie Gaygi podobał.
Ciekawy okres miała Gayga przed Gaygą, kiedy śpiewała w grupie Pro Contra piosenki Bernarda Sołtysika (koniec lat 70). I to były często dość trudne jazz-rockowo, rythm- and-bluesowe kawałki, na przykład ten:
Potem jako MC Diva zaczęła przygodę z muzyką dance,
ale to mi w ogóle nie odpowiadało. Z tego, co wiem przynosiło jej to profity,
sporo grała w klubach Wiednia.
Tutaj można posłuchać jak jej głos okrzepł po latach.
Co do Wiednia, to pamiętam, że swoją mamę staruszkę
woziła samochodem z Siemianowic do opery w Wiedniu. W ogóle Gayga była bardzo
rodzinna, otwarta, interesowała się energiami i miała z nimi dobry kontakt.Opowiadała mi jak duch jej psa wcielił się w kosa,
który zaczął przylatywać do niej po śmierci psa.
Wierzę i nie żartuję, że energia Krystyny jest tak
silna, że przyjdzie do mnie w jakiejś ciekawej postaci.
Nie żyje od dzisiaj. Przeszła okropną walkę z nowotworem. W ostatnim okresie bardzo cierpiała - ból był nie do wytrzymania a ten idiotyczny system i to idiotyczne nasze państwo nie dopuszcza legalnych (np. w Holandii) leków z marihuany, które bardzo by jej pomogły i poprawiłyby samopoczucie w tych ostatnich tygodniach. (Państwo boi się, żeby pacjenci w fazie terminalnej nie zostali narkomanami). To podłe po prostu.
Nie uważam, że zmarłym niezbędny jest patos, więc mam dla Gaygi życzenia - takie jak tytuł jej piosenki z Pro Contrą:
Niech Ci tam będzie miłosennie.
Data publikacji: 2010-07-30
Komentarze
2010-07-31 - Barbara
Gayga nie żyje?! Mam nadzieję, że śmierć uwolniła ją od cierpienia nie od szczęścia. Zawsze czułam od niej dobrą energię i spokój niesamowity. Nie sądziłam, że Pan miał takią przeszłość z Gaygą, raczej z KOrą. Znałam Gaygę - nie osobiście, ale interesowałam się wtedy rynkiem i też uważam, że te pierwsze piosenki były najlepsze z tym, że one były za trudne, to nie były melodyjne przeboje. Pan Bernard był bardzo ambitnym kompozytorem i nie był specjalistą od łatwych przeboików. Gayga nie miała pzebicia w Warszawie, za dużo musiałaby wokół tego chodzić. Poza tym budziła sprzeciw wewnętrzny, którego nikt nie okazywał, ale czuł. Swoim powrotem ze Stanów, kiedy wszyscy wyjeżdżali, Trojanowska wręcz uciekła z kraju. Pan sekretarz partii Świrgoń się nazywał bardzo był dumny, że mamy taką rockową
2010-07-31 - Barbara 2
CDN. ....piosenkarkę - potrafił dzwonić, że ma tu i tu wystąpić. To jej zaszkodziło w pewnym momencie wśród tzw. przyzwoitej części branży. Chociaż głos ciekawy, dużo niewykorzystanych możliwości. Bardzo mi przykro z powodu śmierci. Ładnie Pan to napisał wszystko.
2010-07-31 - ixi
Panie Mariuszu, zawsze Pan coś odkryje w tej czeskiej rzeczywistości, toteż nie spodziewałem się odkrycia polskiego - dla mnie. Nigdy wcześniej nie słsyzałem o tej piosenkarce. Posłuchałem wszystkiego. Była chyba ciekawsza od Bajmu w tamtym okresie 1982-84?
2010-07-31 - Leszek G
Krysia swoją osobą dodawała odwagi i potrafiła wytyczać cele i pokazywać kierunki. Była wielką Osobą i wspaniała Artystką z tak niesamowitą wyobraźnią. Będzie nam wszystkim jej bardzo brakować.
2010-07-31 - RICHARD BOULEZ
IT WAS A PLEASURE AND AN HONOR TO KNOW AND WORK WITH GAYGA.WE HAD GREAT TIMES WITH VICTOR, BERNARD AND THE BAND MEMBERS. I WILL ALWAYS REMEMBER HER WITH LOVE AND AFFECTION. BON VOYAGE AND MANY HAPPY RETURNS
2010-07-31 - Malgorzata Potocka
Gayga byla dla mnie wielkim utalentowanym czlowiekiem , kobieta ktora zamknieta w niezwykle pieknym ciele, skromnym , zakrytym, schowanym , cichym , eksplodowala na scenie.Najpierw jako dziewczynka znalam Bernarda , ktory byl moim nauczycielem i to Bernard wlasnie nauczyl mnie czuc muzyke i dzieki niemu zrobilam tak wiele filmow i teledyskow muzycznych.Potem pojawila sie Gayga i to sa moi bardzo bliscy przyjaciele. Nie moge zrozumiec smierci generalnie , ale nie moge uporac sie z odchodzeniem najblizszych .Dlaczego ONA, ta skromna , przedobra , czula dla wszystkich osoba, za co JA to spotkalo? Siedzialam przy jej lozku , jak tylko oslabla i wierzylam ze ONA to pokona.Mam poczucie winy , ze sie nie zajelam Nia, ze bylam daleko , ze nie zorganizowalam koncertu przyjaciol zeby jej pomoc
2010-07-31 - Malgorzata Potocka
Nie sprawdzilam sie na koniec Jej drogi i tej przyjazni.Niewiele osob docenialo talent Gaygi, to okropne ze "warszawka" kreowala mode i forowala mala grupe , a wybitni tacy jak Krysia nie mieli w sobie nawet tej odrobiny bezczelnosci, pewnosci siebie , zeby przepychac sie lokciemi.Wtedy taki skromny czlowiek jakBernard wybitny kompozytor robil co mogl ale to jeszcze nie byly te czasy , nie bylo menadzerow ktorzy by pomogli im zwyciezac.Posluchac Krysi , kompozycji Bernarda , zobaczcie ile w nich dobrej sztuki.Jest mi Krysi brak , zrobcie wszystko zeby o NIej nie zapomniec
2010-07-31 - Malgorzata Potocka
Cudownie napisal Mariusz , jak zwykle gleboko, widac ze wiedzial wszystko , zna cala tworczosc Gaygi, Wtedy wszyscy bylismy blizej siebie , pamietam jak byla z Bernardem u nas: w domu w studiu u Grzegorza i u mnie, pamietam jak Richard Boulez szyl jej awangardowe sukienki , jak myslelismy wspolnie nad kazzdym szczegolem. Tyle w nas bylo wtedy mlodosci, energii i wiary ze tylko moze byc coraz lepiej. Nadal myslimy o sobie , nadal tesknimy do siebie zajeci swoimi zyciowymi historiami i zawsze bedziemy najblizsza rodzina dla siebie, przeciez to tyle lat naszej historii..
2010-08-01 - august bw.
Dziękuję za wpomnienie. Ciekawe i wzruszające. Szkoda, że tak często dobrych ludzi i dobre rzeczy zauważamy i doceniamy zbyt późno... A może tak ma być?
2010-08-01 - P
Gdzieś usłyszałem wypowiedź Bernarda Sołtysika, że od 2006 roku próbował z Gaygą wypromować w mediach jej nową płytę. Jak powiedział - bezskutecznie. To smutne, że dopiero śmierć artystki wynosi ją na czołówki wszystkich portali informacyjnych i robi taką promocję, jakiej nie miała do tej pory. Kilka lat temu napisałem e-mail do twórców Wideoteki Dorosłego Człowieka, w którym poprosiłem o zaproszenie Gaygi i wyemitowanie jej występu z Opola 83 (została miss obiektywu). Jakież było moje zdziwienie, kiedy po kilku tygodniach Szewczyk zapowiedział klip Gaygi, a po nim w studio pojawiła się Ona. Opola 83 nie pokazali - po latach dowiedziałem się, że ślad po nim zaginął. Szkoda... Być może organizatorzy Opola pomyśleliby nad uczczeniem pamięci Ślązaczki, która na festiwalu wystąpiła aż 7 razy!
2010-08-01 - Mariusz Szcz.
Zapewniam Pana, że lansowanie kogokolwiek w XXI wieku, podlega w Polsce takim dziwnym prawom fizyki, kasy, głupoty, cynizmu, że choćby nie wiem, co robić, jeśli artysta nie należy do wytwórni, a wytwórnia nie wejdzie z mediami w układ, który to układ narzuci wytwórni, a wytwórnia artyście, co i jak ma zaśpiewać (a jak nie chce on, to jest 10000 innych), to nie ma szans na żaden lans. Wartości muzyczne, talent - to wszystko nie ma żadnego znaczenia. Z płytą "Dziennik podróży" chodziłem do każdego radia, gdzie mnie zapraszano, żeby przy okazji mojej wizyty puścili np. "Zamieszkamy w filiżance". Udało się dwa razy i to tylko na zasadzie, że gość sobie życzy. Play-lista to jest taki Bóg w każdej rozgłośni i on jest okrutny i nieczuły.
2010-08-01 - ik
Miłosennie - jakie to ładne słowo! Myślę, że Gayga ukryje się jeszcze w niejednym słowie, które Pan napisze. I w ten sposób będzie obecna :)
2010-08-03 - piotr infekcja5
Kasia Sobczyk, Krysia Stolarska... i kto jeszcze przegra z losem??? przecię mogły jeszcze coś fajnego nagrać...
spoczywaj w pokoju (i)
zapraszam na wojciechskowronski.pl w latach 73-74 Krysia śpiewała z Wojtkiem w Blues & Rock
... kto nie zna np. "Kominiarza Johnny" ?
2010-08-03 - anka
Piękne słowa Panie Mariuszu, ludzie tacy jak Gayga zostaną w naszej pamięci na zawsze.
2010-08-05 - drax
wzruszające wspomnienie Przyjaciela
2010-08-05 - drax
a Gayga była naprawdę inna i dobra. ciekawe, że słuchałem Jej a wręcz przypomniałem sobie o Niej na kilka dni przed śmiercią. a i o samej tragedii dowiedziałem się w taki sposób, jakby ktoś lub coś specjalnie chciał/chciało mnie o tym poinformować.. włączyłem radio, na dodatek program, którego słucham rzadko (Jedynkę) i red. Szabłowska dokładnie w tym momencie ogłosiła tę wiadomość. może to właśnie jedna z owych 'gaygowych' energii... stale wracam teraz do Jej nagrań w sieci, postaram się nabyć płytę. pewnie, że za późno. no ale...
2010-08-09 - Ax
Ta Maryna to wybitny numer!
2010-08-09 - Bernard Sołtysik
Bardzo jestem ciekaw skąd ma takie wiadomości Barbara. tak myślę że Ja powinienem je znać . Jeżeli tak by miało być to dlaczego ten Pan nie zareagował jak nas zdjęto z anteny radiowej 3. A Ja wiem na czyje polecenie i kto to (personalnie) wykonał. Gayga występowała tylko tam gdzie występowała cała czołówka polskich artystów z obecnym senatorem włącznie. Warto w tym miejscu przypomnieć że wystąpiła w 1981roku na wielkim i słynnym koncercie na rzecz "Solidarności" w Stanach Zjednoczonych, transmitowanim na całą Amerykę . Nie czas ani miejsce by o tym dyskutować może kiedyś to opublikuje. Dzisiaj to jest moja reakcja na insynuacje. Gaygusiu bardzo Cię brakuje ale nigdy o Tobie nie zapomne Ja i wszyscy którzy znali Twoją wartość .
2010-08-09 - Bernard Sołtysik
cd. rn Byli tacy z tzw. "warszawki" którzy za wszelką cenę chcieli nas spychać w cień rnale moje osobiste kontakty z pomocą wybitnego menago R.K. Gayga odnosiła wielkie sukcesy za granicą czego nie dało się zaciemnić. Gayga ma piękną biografie artystyczną ( odsyłam do Wikipedii oraz do piosenek na You Tube "Świat dalej z nami kręci się ", Gayga-Medley i Gayga-25 lat na scenie.) Gayga zostaniesz w naszej pamięci na zawsze i tak jak napisał Mariusz niech Ci tam będzie miłosennie tak bardzo lubiłaś tę piosenkę a był to Twój pierwszy solowy utwór jeszcze w Zespole Pro Contra śpiewałaś go w Opolu i Sopocie. rn ( "Miłosennie " tekst Piotr Słowikowski. )
2010-08-10 - Bernard Sołtysik
cd. Utwory " Zamieszkamy w filiżance ", Złamane skrzydło " z ostatniej płyty Gaygi " Dziennik z podróży " o krórej wspomina Mariusz bez żadnej reklamy mają wysoką oglądalność na You Tube . Mimo bariery językowej filmy te są popularne w Niemczech i Hiszpanii ( proszę wejsć i zobaczyć mapkę populaności z zaznaczonym koloram zielonym gdzie jest wyświetlany ) oraz wpisy z całego świata. To jest potwierdzenie tego że Gayga była zawsze w przodzie i nic dziwnego że odnosiła sukcesy za granicą ale również należy wspomnieć że w kraju wygrywała radiowe,telewizyjne i prasowe plebiscyty piosenki w latach 80-tych i 90-tych. Bardzo to przykre że muszę o tym pisać, przypominać i udawadniać naszym krajowym mediom o naszych osiągnięciach artystycznych .
2010-08-11 - SYlwia
Gayga była i jest WIELKA! i tak pozostanie, nikt w Polsce nie zaśpiewa tak na żywo jak ona. Żal serce ściska, że odeszła.
2010-08-23 - JolkaS
Pani Barbaro, pracowałam wtedy w Pagarcie - mam wrażenie, że Pani też(?). Krystyna Stolarska wspaniała osoba - równie świetną dziewczyną była też ze Śląska Grażyna Świtała, obie zabrał Bóg do siebie. Krysia była bardzo pracowita, głosu kawał taki, że dzisiejsze dziewczynki naprawdę powinny ze wstydu zamknąć usta. Natomiast ja wolałam te piosenki późniejsze w stylu "Do serca serce" albo "Poducha znów wypłakana", nie wiem, czy to ten tytuł ale pamiętam jako bardzo piękny utwór.
2010-08-30 - Tvish
Muszę napisać, że nie wszyscy radiowcy z Warszawy zapomnieli o Gaydze. Należe do młodego pokolenia i jestem młodym dzinnikarzem, ale Gayga i kompozycje P. Sołtysika pozostaną we mnie na zawsze! Kochamy Cię Krysiu, jesteś WIELKA!
2010-11-02 - slonia ucho
GAYGA! ach to TY??! Wczoraj (Wszystkich Swietych) byłam na cmentarzu na Gorce w Dabrowie Górniczej i moja uwage zwrocil piekny pomnik usytuowany przy jednej z głownych alejek. Naturalnych rozmiarów postac ze skrzypcami, no i epitafium... Przeczytałam: "Gayga". Zapytalam sama siebie - jak to, Gayga, przeciez Ona jeszcze taka młoda jest?! na temat rynku muzycznego mam wiedze bardzo ogolna. musialm wiec gruntownie przekopywac pamiec. Wiedziałam, ze spiewa, ale nie moglam skojarzyc Jej z zadnym utworem. mialam tez swiadomosc, ze jezeli dla mnie GAYGA brzmi bardzo znajomo, to znaczy, ze bez watpienia na polskiej scenie zajmuje Ona nie byle jakie miejsce. dzis juz wiem, ze tak faktycznie jest. okazuje sie, ze oczywiscie znam "graj nie zaluj strun". za kazdym razem kiedy tego slucham czuje energie, moc plynaca z tej muzyki, czyli tzw. ciary. choc zawsze tez sobie mysle: "mogla to zaspiewac z wiekszym pazurem, bardziej dynamicznie", bo czuc, ze tlamsi w sobie moc, ze to bardzo "energetyczna" osoba. ...i ktos tak hojnie obdarowany w sile, tak szybko odszedl. szybko, hmm. jestem zaskoczona, ze miala 56 lat, bo zawsze Gayga kojarzyla mi sie z bardzo mloda osobatak wlasnie jest, ze Ona zawsze bedzie mloda, dzieki GAYGA, ze na swoje wieczne spoczywanie wybralas wlasnie ten adres. ...i tutaj tez swoim pieknem przyciagasz uwage, emanujesz energia. dowodzisz, ze jednak nie wszyscy umieraja. pamietajcie o Niej i odwiedzajcie Ja. kosciol w Golonogu (Dąbrowa Górnicza), przy ktorym jest nekropolia, goruje nad okolica. jest widoczny z drogi nr 1 tzw. Gierkówki i wystarczy przy Hucie Katowice skręcic do Dąbrowy. potem ok 1 km (moze nawet mniej) i jestescie na Gorce, a zreszta kogo nie zpytacie o droge, to kazdy wam ja wskaze. wchodzac na cmentarz głowna brama nalezy dojsc do krzyza, a nastepnie skrecic w prawo. z latwoscia odnajdziecie dajaca czadu GAYGE. dodam, ze na tym zabytkowym cmentarzu nie pachnie trupem. wrecz przeciwnie. jest tam tyle energii i zycia, ze opuscicie to miejsce z uczuciem oczyszczenia i przyplywu sil witalnych. (zachecam, przy okazji, do zwiedzenia kościoła - istnej perełki.) slowa szacunku naleza sie wszystkim tym, ktorzy w tak krotkim czasie zadbali o tak piekne uhonorowanie obecnego miejsca pobytu pani Krystyny Stolarskiej. Odwiedzajcie wiec GAYGE, Ona nie zaluje sil i strun dla nikogo, dla "warszawki" tez. jako statystyczna pozeraczka chleba zachecam do pamietania o tej pieknej duszy, z ktorej czerpalo i bedzie czerpac tak wielu. tylko tak mozemy sie Jej odwdzieczyc za to, ze dzieli sie z nami tym co ma w sobie najlepszego.
2010-11-12 - Fanklub
http://www.youtube.com/watch?v=PYmxeJlXj58
Odwiedzamy,Pamiętamy będziemy pamiętać tą Wielką Artyske - Fani Jej talentu.
2011-02-01 - stanmar
Panie Mariuszu!..jeśli dobrze pamiętam w Liceum Pedagogicznym brała czynny udział w akademiach szkolnych dość ekscentryczna dziewczyna jak na owe czasy,grała na skrzypcach .Skończyłem Liceum w 1963r.aKrystyna ...nie wiem czy dokończyla naukę,czy wywędrowała dalej.Nazywała się chyba Krysia Garbulińska?,Jednak poznałem ją w PRO CONTA gdy nazywała się już Stolarska.Przyjęła nazwisko Witka,póżniejszego operatora TV Katowice.Czyżby życiorys p.Wolańskiego był niedokładny?
2011-02-10 - Fanklub
To już pól roku jak Krysia odeszła... Z Tej okazji przygotowaliśmy nowe teledyski i ciekawostki dla fanów w postaci Karaoke z piosenkami na oryginalnych podkładach z płyty DZIENNIK Z PODROŻY. Zapraszamy do obejrzenia na YOUTUBE teledysku "ZA TOBĄ CHOĆBY NA BIEGUN" który przedstawia wnętrza domu Gaygi przeplatane zdjęciami Gaygi w tych pomieszczeniach. Jak czytam wypowiedz Pani Gosi Potockiej, to łzy same płyną do oczu...przykro bardzo...ja również mam poczucie winy...wielokrotnie dzwoniłem do niej i rozmawialiśmy o wszystkim, a gdy opadła z sił telefon był wyłączony... a potrzebowałem czasami rozmowy z nią tak jak kwiat potrzebuje wody, lecz gdy nie odbierała, było bardzo źle...Krysiu, przepraszam że Cie nie odwiedziłem jak bylem u Pana Bernarda na Benefisie...wybacz
2011-02-10 - Fanklub
Racja Panie stanmar, Krysia nazywała się z domu Garbulińska.
2011-02-11 - 11-02-2011-Gość
Pania "stanmar "polecam wnikliwie przeczytać piękny wpis "słonia ucho" kupić kwiaty i odwiedzić Krysie a nie zadawać takich pytań w tak smutnych chwilach dla rodziny ,bliskich, przyjaciół i fanów Artyski. Ważne jest jakim była człowiekiem i jak wiele w życiu osiągnęła.
2011-02-11 - Adam
Popieram Gościa. Jak już będziesz stanmar stał na przeciw pięknego Anioła na grobie Gaygi to on Ci już wszystko wytłumaczy...
2011-02-12 - Fanklub
Festiwal Muzyczny im. Ryśka Riedla to impreza, która co roku przyciąga rzesze fanów. Tegoroczna, dwunasta już edycja "Ku przestrodze" zgromadziła na Polach Marsowych w Chorzowie tłumy! Organizatorzy wspominali wtedy także dwie wielkie damy polskiej muzyki, które odeszły w ostatnich dniach. Pierwsza to Krystyna "Gayga" Stolarska, znana także jako MC Diva, utalentowana wokalistka i kompozytorka, autorka kultowej piosenki Graj nie żałuj strun. Drugą jest Katarzyna Sobczyk, a właściwie Katarzyna Sawicka, zmarła 28 lipca w Warszawie, znana z piosenek, które śpiewała cała Polska, m.in.: O mnie się nie martw, Nie bądź taki szybki Bill, Biedroneczki są w kropeczki, czy Trzynastego.Także dla nich zapłonęło dzisiaj "światełko" na Polach Marsowych